27 października 2012

Let it snow let it snow.



Moje plany na weekend jednak się trochę zmieniły. Miałam nadzieje że posiedzę w lesie, z przyjaciólmi, ognisko, i te sprawy. Wyszło na to że przeszłam się z Julią, Mateuszem i Krystianem. O dziwo było bardzo miło, ale czy przyjemnie? Zimno, naprawdę bardzo zimno. Padał deszcz, a tu nagle zaskoczenie, zaczeły białe płatki puchu spadać na moją głowę. To coś pięknego, jak patrzy się z okna. A jak jesteś na dworze? Raczej nie! Stanie, i czekanie aż przestanie padać? Nigdy już nigdy, bo mi prawie odpadły stopy. No ale na szczęście, jak wróciłam do domu zrobiłam pyszny makaron z krewetkami. Niestety zjedzony, a ja nadal jestem głodna. Czy tylko mnie dawali naukę o moim życiu? O moich ocenach? Ja rozumiem. Nauczyciele sie o mnie martwią, ale moje oceny to nie jest moja wiedza. Nie muszę być humanistką, ani matematykiem. Jestem dobra w tym co kocham i to dla mnie się liczy. Jak będę pracować na zmywaku w Mc, to już moja sprawa. Czas poszperać w lodówce, a w międzyczasie odrobić lekcję. Przydaloby się pomyśleć o swoich priorytetach życiowych. O tak, już to widzę.


You and I We're like diamonds in the sky.

2 komentarze:

  1. w scaandi:) nowa dostawa była,od dzisiaj chodzę tam co tydzień, są naprawdę fajne rzeczy;)
    nie martw się nimi,kochana!:*

    OdpowiedzUsuń